Sześć krain Strzępu
Strona uzupełnia Fundament świata. Filary są nienaruszalne; nazwy tutaj są ratyfikowane na poziomie W (runda 2, 2026-05-18). Każdy region zachowuje swoją roboczą nazwę z rundy 1 — pozostała ona zwycięska, bo żaden z proponowanych zamienników nie pobił jej w klimacie ani spójności fonetycznej. Trzy alternatywy zostawione kursywą obok każdej nazwy, by zachować ślad rozważań.
Topologia geograficzna pokrywa się z tagami region: w data/src/schemas/tags.ts: północ, łuk północno-wschodni, wschód, środek, zachód, południe.
Strzęp — kontynent
Robocze alternatywy: „Niedopis”, „Resztka”, „Półksięga”.
Strzęp jest lądem, którego mapa zawsze ma luźno przyszytą stronę. Z lotu ptaka — gdyby ptaki zdawały sprawozdania, a niektóre, w Plennym, zdają — wygląda jak dłoń, której kciuk został niedbale wyciągnięty: północ ucieka w góry, południe rozlewa się po wybrzeżu, środek pęcznieje miastem, a wschód powoli zarasta mgłą. Większość kupców, którzy wpływają od Targosi, twierdzi, że Strzęp jest „w sam raz duży, żeby zgubić się tygodniami, ale nie miesiącami” — co jest mottem, które Cech Niedokończonych Wypraw bardzo lubi cytować, kiedy negocjuje stawki.
Po Wielkiej Pomyłce kontynent dryfuje wewnątrz siebie. Granice państwowe poszły w odstawkę dwa pokolenia temu — nikt nie potrafi dłużej wytrzymać przy linii, która wczoraj była dwadzieścia kroków na wschód. Dlatego ludzie liczą się teraz przez frakcje, nie przez królestwa, a Cech utrzymuje monopol na słowo „kilometr” — i, w drugim rejestrze, na słowo „linijka”.
Północ — Krainy Mrozłu
Robocze alternatywy: „Mrozłom”, „Białowieńce”, „Hrań Lodowa”.
Atmosfera. Krainy Mrozłu zaczynają się w miejscu, gdzie drogowskazy zaczynają mieć szron na drugiej stronie. Góry rosną tu nie w pionie, lecz w warstwach, jak źle ułożona kupa zimowych płaszczy. Krasnoludy budują w pęknięciach, lodowi rycerze pełnią warty na przełęczach, a wszyscy mówią półsłowami, bo długie zdania marzną w powietrzu i trzeba je potem odłupywać młotkiem. Karczmy mają drugi piętrowy bar dla tych, którzy są zbyt zmarznięci, by schodzić.
Frakcje. Cech utrzymuje tu trzy wysunięte placówki — Mrozłu nie da się oficjalnie zmapować, bo każda lawina przerysowuje topografię, ale Cech upiera się, że da się przynajmniej poinformować. Bractwo Cichych Świateł stawia kapliczki przy każdej zamarzniętej drodze; lodowi rycerze, formalnie niezależni, w praktyce kupują od Bractwa olej do lamp. Akademia Praktyczna ma w Mrozłu dwa eksperymentalne stanowiska pieczętujące, oba obsługiwane wymiennie przez tego samego znudzonego maga.
Wyciek. Magia tu krystalizuje się. Wycieka jako szlachetny szron, który osiada na ostrzach, na zbrojach, na rzęsach. Krasnoludzcy zbrojmistrze nauczyli się zbierać go skalpelem do skórzanych woreczków i sprzedawać Akademii — albo, dyskretniej, Wolnokupiectwu. Lodowi rycerze noszą hełmy obłożone tym samym szronem; nikt głośno nie pyta, czy to ozdoba, czy paliwo.
Łuk Przejścia — most północno-wschodni
Robocze alternatywy: „Most Wron”, „Bramno”, „Próg Dwóch”.
Atmosfera. Łuk Przejścia jest długą przełęczą, która łączy gory północy z mglistą puszczą wschodu. Dzieli ją dokładnie jedna rzeka, która co czternaście dni zmienia kierunek przepływu — ostatni regularny zegar w okolicy, więc karczmarze ustawili wedle niego cztery różne menu śniadaniowe. Architektura jest hybrydowa: krasnoludzkie podpory pod elficko-mglickimi dachami. Mieszkańcy mówią dwoma akcentami naraz i są z tego dumni.
Frakcje. Region jest sporny — żadna frakcja nie ma tu sektorialnej przewagi. Cech traktuje Łuk jako swoje najważniejsze laboratorium kartograficzne (tu testuje się mapy, które mają wytrzymać dwa tygodnie). Akademia chciałaby zapieczętować rzekę. Bractwo wolałoby ją pobłogosławić. Wolnokupiectwo otworzyło na Łuku dwie kantorzecznie. Dziki Trakt przechodzi tędy stadami, ale nigdy nie zostaje na noc.
Wyciek. Hybryda — szron z północy spotyka się ze snem ze wschodu. Wyciek na Łuku potrafi w jednym kierunku marznąć, w drugim halucynować; Akademia opracowała tu siedem różnych kategorii błędu dyplomowego, których nie da się popełnić nigdzie indziej. Karczmarze chwalą się, że ich piwo czasem śni.
Wschód — Mglica
Robocze alternatywy: „Mglar”, „Wiercheń”, „Cichowsza”.
Atmosfera. Mglica jest puszczą, w której mgła nie jest pogodą tylko terenem. Można ją przeciąć — z trudem — i można w niej zabłądzić — z łatwością. Drzewa rosną w spiralach, ruiny przedpomyłkowe wyłaniają się z porostów co kilkanaście kilometrów, a głosy niosą się nieproporcjonalnie daleko, co sprawia, że duchologowie z Akademii pracują tu w bibliotecznym szepcie. Każda osada ma dzwon, który dzwoni raz dziennie nie po to, by zwołać ludzi, lecz by przypomnieć mgle, że wioska wciąż istnieje.
Frakcje. Akademia Praktyczna jest tu sektorialnym lordem. Jej główna ekspedycja terenowa stoi w ruinach Wierchopola, gdzie mgła jest najgęściejsza i najgrubsza w magię. Bractwo Cichych Świateł utrzymuje sieć kapliczek-latarni przy szlakach pielgrzymich. Cech ma tu jedno biuro centralne i siedem wysuniętych namiotów. Wolnokupiectwo przemyca przez Mglicę wszystko, czego Akademia nie umie zarejestrować.
Wyciek. Sen. Mglicki wyciek wchodzi przez nos, oczy i pośrednio przez sny. Mędrcy Akademii destylują go w czarki o pojemności dwunastu kropli, sprzedają jako buff, zaklęcie rozjaśniające albo środek nasenny — zależnie od skali rozcieńczenia. Niewłaściwa dawka skutkuje tym, że człowiek przez tydzień pamięta poprawnie wczorajsze sny, ale nie własne imię.
Środek — Plenny
Robocze alternatywy: „Plennica”, „Stempelgród”, „Wielkomiar”.
Atmosfera. Plenny jest stolicą Strzępu nie dlatego, że ją tak ogłoszono — nikt nie ogłaszał — lecz dlatego, że Cech Niedokończonych Wypraw, Akademia Praktyczna, dwie filie Bractwa, najstarsze biuro Wolnokupiectwa oraz Główny Urząd Pocztowy nigdy się stąd nie ruszyły, a tam, gdzie sześć biur, tam stolica. Miasto rozrasta się w pionie — nie ma sensu rosnąć w bok, bo bok dryfuje — i ma trzynaście pięter dachowych ulic. Karczmy serwują śniadanie w trzech turach. Każdy urzędnik nosi co najmniej dwie pieczątki: jedną oficjalną i jedną na wszelki wypadek.
Frakcje. Cech Niedokończonych Wypraw jest sektorialnym lordem i właścicielem trzech kwartałów. Akademia ma swój kampus w południowej części, ścianą w ścianę z Wolnokupiectwem, co prowadzi do dorocznego sporu o to, czyje rynny do kogo wpadają. Bractwo trzyma w Plennym jeden duży klasztor i siedem mniejszych kapliczek na uliczkach, które dryfują. Dziki Trakt nie ma tu siedziby, ma rzecznika.
Wyciek. Biurokratyczny. Wyciek osiada w Plennym na papierze — dosłownie. Niezarchiwizowane stosy dokumentów zaczynają po kilku miesiącach lśnić, atrament pełza, pieczątki dzwonią. Atrament Plennego pełza z tej samej przyczyny, z której atrament Cechowej mapy się przepisuje — bo Spis Wszechrzeczy nadal się składa, a stolica jest najbliżej składu. Akademia i Cech zawarły rozejm, w ramach którego Cech archiwizuje wyciekowy papier, Akademia go neutralizuje, a obie strony udają, że nie wiedzą, że Wolnokupiectwo sprzedaje tę samą substancję pod hasłem „atrament nieusuwalny” w trzech walutach.
Zachód — Bęber
Robocze alternatywy: „Bębałka”, „Trawożytl”, „Stepoder”.
Atmosfera. Bęber jest szeroką sawanną, której nazwa wzięła się od dźwięku, jaki wydaje ziemia, gdy idą po niej duże stada. Trawy są wysokie do pasa, czasem do barku, czasem do horyzontu. Stada bestii — niektórych zmutowanych, niektórych pierwotnych — wędrują wzdłuż starych szlaków wodnych. Ludzie tu też wędrują; osada w Bębrze to namioty, które wiedzą, kiedy się zwinąć. Karczma jest wozem, karczmarka jest woźnicą, dziecko karczmarki uczy się od trzeciego roku życia, jak zaparkować na nocleg.
Frakcje. Dziki Trakt jest tu sektorialnym lordem — w stopniu, w jakim Dziki Trakt w ogóle uznaje lordów. Bractwo ma cztery kapliczki, wszystkie ufortyfikowane. Cech utrzymuje umowę z trzema klanami Traktu na licencjonowane mapowanie. Akademia i Wolnokupiectwo trzymają się brzegów — Akademia bo nie wytrzymuje terenu, Wolnokupiectwo bo nie ma z kim handlować po cenach z Targosi.
Wyciek. Bestialski. Magia wsiąka w żywą tkankę — w trawę, w zwierzęta, w ludzi, którzy zostają w Bębrze dłużej niż pięć lat. Dziki Trakt uważa to za dar: ciało, które przyjęło wyciek, jest silniejsze, ale zmienione. Akademia używa słów takich jak „nieodwracalne” i „etycznie problematyczne”. Bractwo modli się. Sami zmieniono wzruszają tym, co kiedyś było ramionami, i idą dalej.
Południe — Targosie
Robocze alternatywy: „Wolnowy Brzeg”, „Solgrody”, „Pełnomocy”.
Atmosfera. Targosie są długim wybrzeżem usianym portami, w których co kwartał zmienia się główny port. Słońce jest jasne, sól ostra, ceny ruchome. Kupcy mówią siedmioma dialektami i każdy ma własny system rachuby. Architektura targosiańska to wąskie kamieniczki z czterema piętrami i pięcioma księgowymi na każde piętro. Statki cumują równocześnie do trzech mol, bo nikt jeszcze nie ustalił, które molo jest dzisiaj główne. Karczmy mają cennik wpisany kredą — każdy poranek zaczyna się od ścierania wczorajszego.
Frakcje. Wolnokupiectwo Targosie jest sektorialnym lordem, choć w praktyce dzieli władzę z trzynastoma rodzinami kupieckimi, które nawzajem wynajmują sobie strażników. Cech ma tu największe biuro tłumaczeń map. Akademia trzyma dwie pieczętarnie portowe, oficjalnie w roli kontroli przemytu wycieku — w praktyce z tym samym skutkiem, co kot w spiżarni z myszami. Bractwo prowadzi sierociniec; Dziki Trakt wpada raz w roku po kwit za przejazd.
Wyciek. Umowny. Targosiański wyciek osiada na podpisach, pieczęciach i przysięgach. Umowa, którą przypadkiem zapisano w pobliżu wycieku, staje się dosłownie wiążąca — w sposób, który trudno potem rozwiązać prawniczo. Wolnokupiectwo nauczyło się to wykorzystywać; rynek umów-z-mocą jest jednym z najlepiej strzeżonych segmentów handlu w Targosiach. Akademia oficjalnie potępia praktykę, nieoficjalnie kupuje dla siebie dwie takie umowy rocznie. Po D-013 Wolnokupiectwo wprowadziło osobno umowy chodzone — kontrakty ważne wyłącznie wzdłuż zaświadczonej trasy, podpisywane trzykrotnie (kupiec, kontrahent, świadek-księgarz). Umowa-z-mocą wiąże wyciekiem; umowa chodzona wiąże krokiem — i Targosie, z dyskretną dumą wybrzeża, są pierwszym regionem, w którym oba rynki istnieją na jednej ulicy.
Status
Runda 2 robocza. Nazwy ratyfikowane W-level — log decyzji w ops/decisions/2026-05-18-region-names-and-icons.md. Pełne profile postaci niezależnych regionalnych — runda 3.