Skip to content

Historia i kosmologia Strzępu

Strona uzupełnia Fundament świata, Sześć krain Strzępu i Pięć frakcji. Zbiera w jednym miejscu to, co poszczególne strony loru przyjmują jako tło: skalę czasu i przestrzeni, naturę czterech Spisów, kształt Wielkiej Pomyłki, genezę krain, instytucjonalną odpowiedź pięciu frakcji oraz zasadę chodzenia jako gramatykę edytorialną Spisu. Wszystko, co tu zapisano, jest jednocześnie odległe — Walker nie dotyka tych rzeczy bezpośrednio. Walker dotyka ich konsekwencji.

Skala czasu i przestrzeni

Strzęp jest jednym kontynentem. Nie ma drugiego — a przynajmniej nie ma drugiego, o którym Cech zachował aktualną notatkę. Linia brzegowa ma dziewięć tysięcy stadiów Cechowych (jednostka mierzona przez chodziarzy pierwszej rangi, znormalizowana w roku 47-tym po Pomyłce, kwestionowana co kwartał przez Wolnokupiectwo). Z północy na południe — sto osiemnaście dni chodu zwykłego, sześćdziesiąt cztery dni chodu Cechowego, około dwudziestu siedmiu dni chodu Walkera trzydziestego poziomu, który ma już pewną kartograficzną wprawę i nie błądzi po prowizorycznych mostach.

Czas mierzy się trzema kalendarzami naraz. Kalendarz Cechu — cykl dwunastomiesięczny, miesiące nazywane od pieczęci pocztowych w sposób, którego Bertranda Kropka-Wieliska kiedyś usiłowała wyjaśnić listownie i nie skończyła. Kalendarz Bractwa — siedem świąt rocznych, każde z nich dwudniowe, z trzecim dniem dopisanym przez Hełnę „na zapas, na wypadek mgły”. Kalendarz Akademii — semestry, z jednym semestrem dłuższym zgodnie z warunkami atmosferycznymi, czego Włodyk Czelnik-Skała nie odpuści dopóki nie znajdzie formuły. Trzy kalendarze prawie nigdy nie zgadzają się o ten sam dzień, co jest powodem stałego zatrudnienia pewnej liczby urzędników w Plennym.

Pory roku trzymają się. To jedna z rzeczy, których Wielka Pomyłka nie ruszyła — wiosna przychodzi, lato wypala, jesień rozliczy, zima zamyka. Spis Czasów leży gdzieś w kosmosie, ale rytm jest starszy niż jakikolwiek Spis i nie czekał na czyjąś katalogizację.

Spis Wszechrzeczy — pęknięcie

Spis Wszechrzeczy był (i, w pewnym sensie, jest) księgą, która definiowała gdzie wszystko jest. Nie opisywała — definiowała. Różnica jest fundamentalna i, według notek Akademii, najlepiej oddana w słowie skład: Spis Wszechrzeczy był składem geograficznym Strzępu, a każda strona była linijką oddaną do składu. Świat istniał, ponieważ Spis go zapisywał; Spis istniał, ponieważ świat się działał. Sprzężenie było szczelne, dopóki było szczelne.

Pęknięcie miało banalną przyczynę. Archiwista — historia zachowała tylko imię, Andrzej, bez nazwiska — upuścił Spis Wszechrzeczy z półki w archiwum, którego dokładnej lokalizacji żadne dwie kroniki nie zgadzają. Spis spadł z wysokości około metra czterdziestu i rozpękł się wzdłuż grzbietu. Strony porozrywały się. Niektóre porywał wiatr przez otwarte okno, które, według świadków, też się nie zgadzało, że jest oknem, dopiero co było ścianą. Część stron wpadła w piec, w którym akurat palono herbatę, i spaliła się w sposób, który dotyczył całych regionów naraz. Część rozsypała się po podłodze, a ktoś je później pozbierał, ale nie w tej kolejności.

Od tamtego momentu Spis Wszechrzeczy przecieka. Nie jako księga, którą można odzyskać — strony są tam, gdzie są, niektóre niedostępne na zawsze — lecz jako substancja. Magia, która kiedyś była ścisłym uzgodnieniem między Spisem a światem, teraz wycieka z miejsc, w których Spis był najbardziej porwany. Geografia dryfuje. Mapy są chwilowe. Ulice przepychają się o pół zaułka rocznie, jeśli nie ma kto pisać do końca.

Dokładna data Pęknięcia jest sporna — Cech notuje rok 0, Akademia rok minus 3 (ponieważ traktuje rok 0 jako rok formuły uszczelniającej, której jeszcze nie ma), Bractwo rok 1 (ponieważ liczy od pierwszej zarejestrowanej pielgrzymki kompensacyjnej). Wszystkie trzy zgadzają się, że było to około stu pięćdziesięciu lat temu. Akcja gry rozgrywa się w roku 153 Pomyłki, czyli — w niektórych kalendarzach — w roku trzysta siedemdziesiątym czwartym pewnej wojny, która zakończyła się wcześniej, niż się zaczęła, co jest też sporne.

Cztery Spisy

Spis Wszechrzeczy nie był jedynym. Czterech kosmicznych Spisów — czworo rodzeństwa, według porównania Cechu, lub czterech katalogów jednego nadrzędnego archiwum, według Akademii, lub czterech twarzy tej samej cierpliwości, według Bractwa — odpowiada za cztery wymiary istnienia rzeczy:

  • Spis Wszechrzeczygdzie wszystko jest. Uszkodzony. Wycieka. Walker chodzi po nim każdym krokiem. Ten Spis Walker dotyka — pośrednio, przez mapę kieszonkową, przez rejestry, przez paragony Wolnokupiectwa, przez listy Bertrandy z trzema kropkami.
  • Spis Czasówkiedy wszystko jest. Zaginiony. Według dominującej hipotezy Akademii — na Księżycu (a dokładniej, w jednym z czterech kraterów, których Akademia jeszcze nie umie odróżnić). Z tego powodu kalendarze nie zgadzają się ze sobą: bez Spisu Czasów kiedy dryfuje tak samo, jak gdzie, tylko mniej widocznie. Pory roku trzymają się, ponieważ są starsze; daty trzymają się, ponieważ ludzie się zgodzili, że się trzymają.
  • Spis Słówjak się wszystko nazywa. Według ustalenia Cechu sprzed czterdziestu trzech lat, w żołądku smoka. Konkretnego smoka, którego imię — jeśli je ma — jest jedną z rzeczy, których nie zna nawet sam smok, ponieważ to jest właśnie ten Spis. Z pomyłek Spisu Słów biorą się te byty, które inni nazwaliby elfami, choć Strzęp ich tak nie nazywa (patrz Tropy zakazane, trop czwarty).
  • Spis Pustekczego nie ma. Według notki krasnoludzkiej archiwistki Mrolny z roku 88-mego, w bibliotece źle skatalogowany. Konkretnie — pod literą S zamiast pod jakąkolwiek inną, której Mrolna nie chciała powiedzieć. Spis Pustek jest najtrudniejszym z czterech, ponieważ jego zawartość — z natury — wymyka się jakiemukolwiek katalogowi, w tym samemu sobie.

Cztery Spisy nie są bóstwami. Są księgami. Bóstwa Strzępu — jeśli istnieją — są innym tematem, którego ani Cech ani Akademia jeszcze nie podjęły, ponieważ obie instytucje są zajęte. Cztery Spisy są też odległe. Walker pierwszego poziomu nie ma do nich dostępu. Walker pięćdziesiątego poziomu zyskuje pierwsze prawo wpisu do jednego z nich — Spisu Wszechrzeczy — i tę zdolność nazywa się statusem Pisarza, co jest stopniem w rejestrze Cechu, nie tytułem mistycznym. Trzy pozostałe Spisy są horyzontem v2.0 — endgame, w którym Walker uczy się je dopisywać, nie odzyskiwać. Patrz Krok przepisujący §endgame oraz D-023 dla pełnego rejestru Atlasu rejestrów.

Wielka Pomyłka — co naprawdę się stało

Wielka Pomyłka jest wydarzeniem przeszłym. To jest pierwsza i najważniejsza rzecz do powiedzenia o niej. Walkerzy nie żyją w jej kulminacji ani w jej epilogu — żyją w jej dłuższym dniu po. Sto pięćdziesiąt trzy lata to długi dzień po, na tyle długi, że trzy pokolenia urządziły sobie życie w jego ramach, i nikomu z tych pokoleń nie przyszło do głowy, że coś jest nadzwyczajnego w fakcie, że mapa działa tydzień.

Co dokładnie się stało, jest fragmentaryczne — i Cech to honoruje, ponieważ rekonstruowanie kompletnej wersji byłoby pretensją, na którą Spis odpowiedziałby kolejną Pomyłką. Wiadomo to:

  • Archiwista upuścił księgę. Imię — Andrzej. Reszta — sporna. Czy zrobił to umyślnie, czy przypadkiem, czy z winy magii, która już wtedy lekko wyciekała — Akademia argumentuje na trzy strony i przerywa w czwartej.
  • Strony rozleciały się asymetrycznie. Niektóre regiony straciły mniej (Plenny — paradoksalnie najbliżej miejsca Pęknięcia, najmniej dotknięty, ponieważ wiele stron wpadło tam pod biurka i ktoś je później pozbierał). Inne straciły więcej (Mglica — wschodnia puszcza, gdzie wiatr poniósł najgrubszy plik stron i nigdy nie zostały odnalezione w komplecie).
  • Reakcja była powolna. Pierwszy alarm odnotowano dopiero po trzech latach — kiedy ulica w Plennym, w której mieszkała pewna karczmarka, znalazła się o pół kwartału na wschód, a karczmarka zapytała żandarmię, czy może liczyć na zwrot kosztów dojazdu do dawnej lokalizacji. Żandarmia odmówiła. Powstał Cech.
  • Nie była to wojna. Wielka Pomyłka nie miała wroga. Nie miała też zwycięzcy. Miała tylko archiwistę, który spojrzał z półki na podłogę, zobaczył, co się stało, i — według jedynej kroniki, która o tym wspomina — usiadł.

Andrzej zmarł w roku 22-gim po Pomyłce, na starość. Bractwo Cichych Świateł pochowało go bez ceremonii, na życzenie własne archiwisty, który prosił tylko, by na nagrobku napisać Andrzej. Pisarz. Przepraszam. Nagrobek istnieje. Stoi w Plennym, na bocznym dziedzińcu Trzeciego Biura Cechu. Walker pierwszego poziomu mija go zazwyczaj w trzecim tygodniu pracy i nie zwraca uwagi.

Sześć krain — geneza

Sześć krain Strzępu nie istniało jako sześć krain przed Pomyłką. Istniały jako jeden kontynent ze starszym, bardziej rozmytym podziałem administracyjnym — granicami prowincji, które zatarły się pod własnym ciężarem już sto lat przed Pęknięciem. Sześć obecnych krain wykrystalizowało się po Pomyłce, w odpowiedzi na to, jak strony Spisu rozleciały się asymetrycznie. Każda kraina jest, w pewnym sensie, stronnictwem geograficznym wobec wycieku.

Plenny — centrum. Stolica biurokratyczna, dom Cechu. Wyciek tu jest najsłabszy — paradoksalnie najbliżej miejsca Pęknięcia, ponieważ większość stron wpadła pod biurka i ktoś je później pozbierał. Plenny dryfuje powoli — ulice przesuwają się o pół zaułka rocznie, mapa wytrzymuje miesiąc. Jest to kraina, w której papier wyprzedził krew o dwieście lat i wiele instytucji to zauważyło.

Mglica — wschód. Pradawna puszcza, w którą wiatr poniósł najgrubszy plik stron i nie zostały odnalezione. Wyciek silny, mglisty, dosłownie. Mędrcy mieszkają w ruinach, których ruiny zmieniają się co dwa tygodnie. Smok-bibliotekarz katalogował tu zioła w piśmie alfabetycznym przez czterdzieści lat. Bractwo Cichych Świateł prowadzi tu pielgrzymki kompensacyjne — w mgle łatwiej trzymać kontur niż w świetle.

Bęber — zachód. Sawanna, plemiona, bestie. Strony Spisu, które tu spadły, były dotknięte ogniem już w piecu archiwum — wyciek tutejszy jest gorący, mutuje zwierzęta i ludzi w sposób, który Dziki Trakt uważa za szczerość, a Akademia za diagnoza. Bęber pamięta o sobie więcej niż inne krainy — kraina, której Dziki Trakt mówi, że czyta sama siebie.

Targosie — południe. Wybrzeże kupieckie, wolne rynki. Strony Spisu lądowały tu fragmentarycznie i były szybko zbierane przez handlarzy, którzy szybko zauważyli, że strona Spisu sprzedaje się lepiej niż papier kuchenny. Wolnokupiectwo powstało z tej skłonności i przerobiło ją w doktrynę. Tu wyciek jest butelkowany — zamknięty w fiolkach, podpisany, podpisem opieczętowany, sprzedany razem z gwarancją.

Łuk Przejścia — most północno-wschodni. Przełęcz hybrydowa pomiędzy Mglicą a Mrozłem. Strony Spisu rozsypały się tu w nietypowy sposób — niektóre wmarzły w lód, niektóre wsiąkły w skałę, niektóre wciąż wiszą w powietrzu, jeśli się spojrzy pod właściwym kątem. Łuk jest najmłodszą krainą — wykrystalizował się jako odrębny region dopiero w roku 70-tym po Pomyłce, kiedy kupiectwo Targosie sfinansowało pierwszy stały trakt przez przełęcz.

Mrozło — północ. Góry, lód, krasnoludy, lodowi rycerze. Strony Spisu, które tu spadły, zamarzły — wyciek tutejszy jest powolny, krystaliczny, można go zobaczyć gołym okiem, jeśli się wie, jak patrzeć. Krasnoludzkie biblioteki przechowują te zamarznięte fragmenty pod numerami akt, choć biblioteka, w której Spis Pustek został źle skatalogowany, jest jedną z tych krasnoludzkich bibliotek. Mrolna nadal o tym nie chce mówić.

Topologia sześciu krain — północ, północny-wschód, wschód, centrum, zachód, południe — nie jest przypadkowa. Jest odciskiem asymetrii Pęknięcia: każda krana odpowiada jednemu sposobowi, w jaki strony Spisu zachowały się w jej geografii (zebrane / poniesione wiatrem / spalone / sprzedane / zawieszone / zamarznięte). Cech traktuje to jako podstawową zasadę kartografii: kraina jest tym, co Spis w niej pamięta.

Pięć frakcji — odpowiedź instytucjonalna

Pięć frakcji Strzępu nie jest pięcioma stronnictwami politycznymi. Są pięcioma odpowiedziami instytucjonalnymi na fakt, że Spis Wszechrzeczy wycieka — i każda z tych odpowiedzi ma swoje racje, swoich świętych i swoich umarłych. Manichejski podział na dobro i zło jest tropem zakazanym (trop szósty), ponieważ żadna z pięciu frakcji nie jest prawdziwie zła. Każda popełnia własne błędy. Każda ma swój kompletny rachunek argumentów.

Cech Niedokończonych Wypraw — mierzyć i nie oceniać. Kartografowie. Powstał w trzecim roku po Pomyłce, gdy karczmarka „Pod Drugim Wejściem” zgłosiła reklamację dotyczącą przesuniętej ulicy. Cech mówi: piszemy linijkę, nie redagujemy księgi. Walking jest dla Cechu aktem edytorskim — krok jako linijka oddana do składu Spisu. Pełna gramatyka: Krok przepisujący.

Akademia Praktyczna — zapieczętować. Magowie. Pracują nad formułą uszczelniającą Spis Wszechrzeczy, od ponad stu lat. Włodyk Czelnik-Skała trzymał palec na czterdziestym ósmym tomie Praktycznych Pieczęci od jedenastu lat i powiedział kiedyś, że jest dwa lata przed przełomem; nic się od tamtej pory nie zmieniło. Akademia mówi: bez wglądu nie ma weryfikacji. Akademia jest instytucjonalnym krytykiem wewnętrznym — frakcją, która preferowałaby, żeby Cech przestał chodzić, dopóki formuła nie zostanie znaleziona, ale toleruje Cech, ponieważ to Cech płaci jej czynsz.

Bractwo Cichych Świateł — pokuta. Klerycy i paladyni, bezpieczne węzły. Bractwo nie próbuje uszczelnić Spisu — Bractwo niesie światło przez mgłę, kapliczka po kapliczce. Matka Słońca Hełna mówi: nie czytam — dotykam. Bractwo prowadzi pielgrzymki kompensacyjne, które są jednocześnie modlitwą i pomiarem (Hełna trzyma kontur, co jest jednocześnie zachowaniem linii i edytorską dyscypliną — patrz Krok przepisujący §pięć-stanowisk).

Wolnokupiectwo Targosie — handel. Kartel kupiecki. Wolnokupiectwo nie pyta, czy wyciek powinien istnieć. Wolnokupiectwo pyta, za ile. Janisław Trzy-Paragony wymyślił umowy chodzone — kontrakty ważne wyłącznie wzdłuż zarejestrowanych traktów, podpisywane trzykrotnie (Walker, kontrahent, świadek-księgarz). Wolnokupiectwo butelkuje wyciek, sprzedaje, kupuje, eksportuje, importuje. Akademia twierdzi, że Wolnokupiectwo opóźnia formułę uszczelniającą o pokolenie. Wolnokupiectwo odpowiada, że Akademia opóźnia kwartalne zyski o jakieś dwadzieścia siedem procent, jeśli liczyć przy obecnym kursie.

Dziki Trakt — przyjąć ciałem. Wyjęci spod prawa, uchodźcy, zmutowani. Dziki Trakt nie ma siedziby — Dziki Trakt jest drogą, która chodzi. Orin Czteroręka — i wszyscy, którzy nie schowali mutacji pod ubraniem — twierdzą, że wyciek jest językiem, który chce zostać przeczytany, a ciało jest jedynym dostępnym czytnikiem. Dziki Trakt nie pisze, Dziki Trakt czyta ciałem. Bractwo widzi to jako herezję — ale Bractwo widzi też w Dzikim Trakcie pewną odwagę, której Bractwo nie posiada. To napięcie jest żywe, nie rozstrzygnięte.

Sieć rywalizacji jest gęsta: Akademia kontra Wolnokupiectwo (zapieczętować kontra handel), Bractwo kontra Dziki Trakt (wiara kontra dzikość), Cech neutralny i opłacany przez całą czwórkę. Walker nie wybiera między światłem i mrokiem — wybiera między pięcioma sposobami stania w świecie, który dryfuje. Wszystkie pięć są drogie, bo każda coś kosztuje.

Chodzenie jako gramatyka edytorialna

Cech zapisał w roku 47-mym po Pomyłce (D-013 w terminologii kanonu wewnętrznego, jeśli kogokolwiek interesuje numeracja administracyjna): każdy krok jest linijką oddaną do składu Spisu Wszechrzeczy. Walker, chodząc, pisze świat. To nie jest metafora — to jest mechanizm. Spis Wszechrzeczy, który leży rozdarty, nie może się sam zapisywać. Wymaga rąk i nóg. Rękami zajmuje się Cech (administracja, pieczątki, rejestracja), nogami — Walkerzy.

Pięć frakcji ma pięć odpowiedzi na to, jak chodzić. Cech: piszemy linijkę, nie redagujemy księgi — chodzenie jest dziełem skromnym i policzalnym. Akademia: chodzenie jest przedwczesną publikacją — Włodyk wolałby, żeby nikt nie chodził, dopóki formuła uszczelniająca nie zostanie znaleziona, ale toleruje. Bractwo: chodzenie jest modlitwą jako typografią — kropka po kropce, kontur po konturze. Wolnokupiectwo: chodzenie jest transakcjąumowy chodzone, ważne tylko wzdłuż zarejestrowanych traktów. Dziki Trakt: chodzenie jest podpisem ciałem — Orin idzie tak, że samym ciałem zapisuje stronę.

Wszystkie pięć stanowisk są natywne. Żadne nie jest pomyłką. Cech opłaca wszystkie pięć — z różnych kont, na różne kontrakty, ale z jednej kasy.

Mapa, która się przepisuje

Obraz domyślny Strzępu — i jednocześnie obraz domyślny gry — to kieszonkowa mapa Cechu, w której tusz jeszcze nie wysechł (D-012, jeśli kogokolwiek interesuje). Podwójnie wydrukowane linie, gdzie drogi przesunęły się w nocy. Nazwy regionów pisane półsłowo lub dwukrotnie. Mapa przepisuje się pod palcami patrzącego, ponieważ Walker, który patrzy, jednocześnie chodzi — a chodzenie jest zapisem. Obraz Cechu (mapa, która się przepisuje) i zasada chodzenia (krok przepisujący) to jeden mechanizm widziany z dwóch stron. Czasownik jest jeden: przepisać.

Ta jedność jest najważniejszą rzeczą do zapamiętania o kosmologii Strzępu. Świat nie jest miejscem, w którym dzieją się rzeczy obserwowane przez Walkera. Świat jest miejscem, które się przepisuje wtedy i tylko wtedy, kiedy Walker idzie. Walker nie obserwuje — Walker świadkuje i zatwierdza. Każdy krok jest zatwierdzeniem nowej linijki w Spisie Wszechrzeczy. Cech to zarejestruje. Akademia spojrzy z dystansem. Bractwo dotknie. Wolnokupiectwo wyceni. Dziki Trakt zobaczy ciałem.

Co kosmologia zostawia otwarte

Niektóre rzeczy pozostają poza zasięgiem rejestru. Cech to honoruje, ponieważ rejestracja czegoś, czego nikt jeszcze nie potrafi zarejestrować, byłaby fałszerstwem. Lista otwartych pytań — krótka, dlatego że dłuższe listy wymagałyby autora, którego nie ma:

  • Skąd są Spisy? Nie wiadomo. Akademia podejrzewa, że jest piąty Spis — Spis Spisów, czyli to, co opisuje, jak istnieją cztery pozostałe — ale to spekulacja, niesfinansowana, więc nieratyfikowana.
  • Czy Andrzej upuścił Spis przypadkiem? Sporne. Akademia rozważa hipotezę celowości, Bractwo woli wersję przypadkową (ponieważ przypadkowość daje się odpokutować, celowość daje się tylko opisać), Cech nie zajmuje stanowiska — Cech mierzy, nie ocenia.
  • Czy Spis Wszechrzeczy da się uszczelnić? Akademia mówi tak, dwa lata przed przełomem. Mówi to od jedenastu lat. Cech to notuje.
  • Czy Spisy są świadome? Pytanie, którego nikt nie zadał głośno przez sto pięćdziesiąt trzy lata, ponieważ odpowiedź — jakakolwiek — byłaby gorsza niż brak odpowiedzi.
  • Co jest po Strzępie? Linia brzegowa kończy się oceanem. Ocean kończy się tam, gdzie się kończy. Mapy Cechu nie obejmują tego, czego Cech nie zmapował. Wolnokupiectwo czasami próbuje, wraca z mokrym papierem, i nikomu nie chce się zaczynać od początku.

To są pytania numinotyczne w technicznym sensie: nie są tajemnicami, które ktoś gdzieś rozwiązuje, lecz otwarciami, które świat zostawia dla siebie. Walker pięćdziesiątego poziomu — Pisarz w stopniu Cechu — nie odpowiada na te pytania. Zarabia prawo, żeby pisać dalej. Pisanie dalej jest, w gruncie rzeczy, jedyną odpowiedzią, jaką Strzęp uznał za sensowną — od stu pięćdziesięciu trzech lat, jednym krokiem na raz.

Status

Robocza — kanon tła kosmologicznego skomponowany z D-006, D-012, D-013, D-023 oraz kandydata D-031 (Spis numinotyczny w v1). System-reviewer może audytować jako rundę 2.5 (utwardzanie tła). Pełne dialogi NPC dotyczące archiwisty Andrzeja, smoka-bibliotekarza w Mglicy, krasnoludzkiej archiwistki Mrolny — runda 3 lub równolegle z otwarciem drugiej fali questów regionalnych.