Drukarnia — pełny obraz
Strona uzupełnia Plenny — pełny obraz, Cech Niedokończonych Wypraw i sagę questów plenneńskich (Quest 007–009). Drukarnia nie jest frakcją, nie jest karczmą i nie jest instytucją, którą się odwiedza z otwartą kwestią — jest instytucją, z którą Cech śpi ściana w ścianę i do której wchodzi się tylnymi drzwiami z gotową odpowiedzią.
Pierwsze zdanie definicji
W sześćdziesięcioletnim zbiorze not kwartalnych Bertrandy Kropki-Wieliskiej słowo drukarnia pojawia się sto siedemdziesiąt dwa razy — po raz pierwszy w roku ósmym kadencji, w lakonicznej adnotacji na kwicie nocnej dostawy: „Tarczewski — przyjął bez pytania, zwrócił bez pytania, jak zwykle.” Akademia Praktyczna definiuje Drukarnię w katalogu instytucji Plennego jako „zakład produkcji kartograficznej i poligraficznej klasy pierwszej”. Wolnokupiectwo wpisuje ją w rejestr kontrahentów pod hasłem „dostawca materiałów brązowo-papierowych, klasa B, kontrakt odnawialny”. Bertranda nie definiuje. Bertranda mówi: „to pokój obok”.
Geografia w obrębie Plennego
Drukarnia stoi bezpośrednio za ścianą Pierwszego Biura Cechu — dosłownie, ściana wspólna, trzy warstwy cegły między biurkiem Bertrandy a prasą pierwszą. W Plennym istnieje kilkanaście instytucji, które są blisko Cechu; Drukarnia jest jedyną, która jest Cechu częścią budynkową. Wejście od strony Pierwszego Biura jest wąskim przejściem w korytarzu parterowym, bez tabliczki, z numerem technicznym D-1 wydrapanym w tynk przez kogoś, kto prawdopodobnie nie pytał o pozwolenie. Wejście od ulicy — osobne, od strony zachodniej, z mosiężną tabliczką DRUKARNIA CECHU NIEDOKOŃCZONYCH WYPRAW — czynne szósta rano do dziesiątej wieczór — jest wejściem dla podwykonawców, dostawców papieru i kurierów, którzy nie mają klucza do przejścia D-1.
Drukarnia zajmuje trzy kondygnacje i jedną piwnicę. Parter — hala pras (cztery prasy korespondencyjne, jedna wielka prasa Rocznikowa używana wyłącznie do jesiennego nakładu). Pierwsze piętro — pokój inkaustu, pokój barwierskiego zapasu lnu, biurko brygadzisty nocnej dostawy. Drugie piętro — introligatornia i sala opraw. Piwnica — skład w technicznym i teoretycznym znaczeniu tego słowa: skład czcionek do Rocznika Cechu, a zarazem, w słowniku Cechu, miejsce, do którego idą linijki oddane przez Walkerów (Cech Niedokończonych Wypraw, §Słownik).
Trasa nocnej dostawy tworzy pętlę między Pierwszym Biurem a Drukarnią. Koperty przygotowane do wysyłki w Pierwszym Biurze trafiają do Drukarni przejściem D-1, brygadzista nocnej dostawy segreguje je według regionów i rotacji, worki kurierskie wychodzą tylnym wejściem Drukarni o szóstej rano. Koperty, których adres okazał się nieaktualny, wracają na próg Pierwszego Biura o pierwszym świetle — bez pukania.
Historia
Drukarnia powstała osiemdziesiąt trzy lata po Pomyłce, kiedy Cech — wówczas w trzydziestym pierwszym roku rozszerzenia statutu o zaświadczanie (Cech §Geneza) — uznał, że ręczne sporządzanie kieszonkowych map jest za wolne dla rosnącej liczby Walkerów rejestrowanych w Plennym. Pierwsze trzy prasy sprowadzono z Targosi drogą morską i złożono na miejscu przez ekipę cieśli z Bractwa Cichych Świateł, którzy wybudowali w zamian kapliczkę w północno-zachodnim rogu budynku (kapliczka jest dziś zamurowna — kiedy Drukarnia dobudowała trzecią kondygnację, kapliczka znalazła się w ścianie; Bractwo wie i nie nalegało na odmurowywanie).
Pierwszym brygadzistą drukarni był niejaki Wincenty Tarczewski — rzemieślnik przybysz z Targosi, który znał prasę korespondencyjną od strony technicznej lepiej niż ktokolwiek w Plennym. Wincenty pracował do osiemdziesiątego roku życia, kiedy oddał brygadzistostwo synowi, Bronisławowi Tarczewskiemu, który prowadził drukarnię przez trzydzieści dwa lata, aż do przejścia na emeryturę czternaście lat temu. Od czternastu lat brygadzistą jest Pan Tarczewski — Józef Tarczewski, lat czterdzieści jeden, trzecie pokolenie, znany Bertrandzie z twarzy od dziewiętnastu lat i z imienia od siedemnastu.
Trzecie pokolenie Tarczewskich nie jest w Plennym precedensem — karczma „Pod Trzema Stemplami” jest w czwartym pokoleniu, a notariusz przy niej w piątym — ale jest wystarczająco niezwykłe, by Bertranda raz w roku odnotowywała w nocie kwartalnej: „Drukarnia — Tarczewski — kontynuuje.” Nota jest jednostronicowa i kończy się trzema kropkami.
Kontrakt na dyeing-trasę barwierską między Drukarnią a smolarnią we Wnęcie sięga roku sto trzydziestego drugiego po Pomyłce. Trasa dostarcza do Drukarni barwnik niezbędny do wybarwiania zapasu lnu pod oprawy ksiąg cechowych — siedem barw, z czego dwie są wyłącznie plenneńskie (ciemnoszara ze szlamu jeziorka za miastem, brązowawa z kory dębowej sprowadzanej z Bębru). Idzina Marno-Klucz, podwykonawczyni dyeing-trasy od roku sto czterdziestego drugiego do sto sześćdziesiątego piątego po Pomyłce, nosiła ten kontrakt przez dwadzieścia trzy lata i umarła siedem lat temu. Jej córka, Wiera Marno-Klucz, pracuje tę samą trasę do dziś, z chatą służebną przy trzecim kamieniu milowym na wschód od Domku Mostkowego.
Architektura wewnętrzna
Hala pras, parter. Cztery prasy korespondencyjne — stare, dębowe, z poziomym wrzecionem — obsługują codzienną produkcję kieszonkowych map i korespondencji Cechu. Piąta prasa, wielka prasa Rocznikowa, jest osobnym bytem w rogu hali: większa, mosiężna w elementach nośnych, używana wyłącznie w sierpniu i wrześniu do złożenia i odbicia jesiennego nakładu Rocznika Cechu — czterysta czterdzieści egzemplarzy, trzy tygodnie roboty, pięć razy więcej papieru niż na cały miesiąc korespondencyjny. Przez pozostałe dziesięć miesięcy prasa Rocznikowa stoi nakryta ceratą i służy jako dodatkowy odkładczy stół.
Pokój inkaustu, pierwsze piętro. Dziesiąt garnców na stałym stanie, z czego sześć to brązowy atrament do map i korespondencji Cechu, dwa to czarny atrament do Rocznika, dwa zarezerwowane pod inne zlecenia. Atrament Drukarni jest wyrabiany na miejscu z mieszanki sadzy sosny i boru dębowego, z dodatkiem śladowego wycieku — tak małego, że Akademia Praktyczna nie klasyfikuje wyrobu jako wyciekowego, ale wystarczającego, żeby mapy drukowane w Plennym dryfowały razem z rzeczywistością i nie stawały się papierem historycznym szybciej niż w tydzień. Bertranda jeden raz w roku wizytuje pokój inkaustu osobiście i sprawdza konsystencję brązowego atramentu, przykładając go do palca. Jak mówią drukarze: „Naczelna Pisarka wie, kiedy brąz jest za gęsty.” Brąz Drukarni — ten konkretny odcień, ciepły, o delikatnym połysku w świetle lampy — Plenneńczycy od pokolenia nazywają nieoficjalnie brązem Drukarni, odróżniając go od brązu jaśniejszego (używanego przez Wolnokupiectwo) i brązu ciemniejszego (importowanego przez Akademię).
Pokój barwierskiego zapasu lnu i biurko brygadzisty nocnej dostawy, pierwsze piętro. W zachodnim pokoju stoją bele brązowego lnu — gotowe do cięcia i barwienia pod oprawy ksiąg cechowych. Kontrakt na oprawę wynosi siedemnaście srebrnych za komisję na sześć łokci (ostatnio zakwestionowany przez Wierę Marno-Klucz, która twierdzi, że cena powinna wynosić dwadzieścia — i ma rację, bo ceny lnu wzrosły od roku sto sześćdziesiątego pierwszego po Pomyłce). W rogu pokoju, przy oknie na dziedziniec, stoi biurko brygadzisty nocnej dostawy — wąskie, dębowe, z jedną szufladą i mosiężnym uchwytem. To tu Pan Tarczewski przyjmuje koperty od Bertrandy, rozkłada je na regionalne stosy i przygotowuje worki kurierskie na szóstą rano. Biurko jest czynne od dziesiątej wieczór (kiedy zamykają wejście frontowe) do szóstej rano (kiedy wychodzi ostatni wór).
Introligatornia i sala opraw, drugie piętro. Tu oprawia się Rocznik Cechu i rejestry cechowe — w brązowym płótnie (oprawy codzienne) i w brązowej skórze bęberskiej (oprawy reprezentacyjne, na zamówienie). Nadzoruje salę Pani Rozalia Kucz-Szew, lat pięćdziesiąt trzy, w introligatorni od trzydziestu lat, z czego ostatnie jedenaście jako brygadzistka opraw. Pani Kucz-Szew jest w Plennym autorytetem w sprawie grubości płótna pod rejestry cechowe — Bertranda raz, dwadzieścia lat temu, podważyła jej wybór materiału i przez rok dostawała kwity z marginesową adnotacją „jak Naczelna Pisarka sobie życzy”, po czym ustąpiła. Od tamtej pory nie podważa.
Skład, piwnica. Piwniczne regały z czcionkami do Rocznika — drobne, starannie sortowane, w skrzynkach drewnianych z oznakowaniem literowym. Czcionki są starsze od Bertrandy i Pani Kucz-Szew razem; odlane w wykuwisku krasnoludzkimnim numer cztery (ten sam, który dostarcza beczułki oliwy do kapliczek Bractwa). Pan Tarczewski senior twierdził, że czcionki pamiętają pierwsze wydanie Rocznika; Pan Tarczewski junior nigdy tego nie kwestionował.
Postacie
Pan Józef Tarczewski — brygadzista nocnej dostawy, lat czterdzieści jeden. Trzecie pokolenie Tarczewskich w Drukarni. Czternaście lat na stanowisku. Znany Bertrandzie z twarzy od dziewiętnastu lat i z imienia od siedemnastu — co w słowniku Cechu znaczy, że przez dwa lata był człowiekiem, który tu pracuje, a dopiero potem Tarczewskim. Nie puka na drzwi Pierwszego Biura przed siódmą rano. Jeśli stoi na progu, Bertranda czyta to jako dostawę, nie jako prośbę. Był na pogrzebie Idziny Marno-Klucz siedem lat temu. Mówi do Bertrandy w trybie protokolarnym i kończy każde zdanie. Jest to rzadkość w budynku, gdzie Naczelna Pisarka dyktuje inny styl.
Bronisław Tarczewski — ojciec, drugie pokolenie, w służbie przez trzydzieści dwa lata, na emeryturze od czternastu. Mieszka przy ulicy Małych Pieczątek w kamienicy bez zjawisk nadzwyczajnych. Odwiedza Drukarnię raz na kwartał w sprawach, które formalnie nie wymagają wizyty, ale które najwyraźniej wymagają powąchania farby.
Wincenty Tarczewski — dziadek, pierwsze pokolenie, brygadzista-założyciel Drukarni, rzemieślnik przybyły z Targosi. Pracował do osiemdziesiątego roku życia. Sprowadził pierwsze trzy prasy. Nie pukał na drzwi Bertrandy przed siódmą — ale Bertranda nie była wówczas jeszcze Naczelną Pisarką, więc zasada obowiązywała wobec poprzednika. Zasada przetrwała; Wincenty nie przetrwał.
Idzina Marno-Klucz — podwykonawczyni dyeing-trasy barwierskiej, lata sto czterdziesty drugi do sto sześćdziesiąty piąty po Pomyłce, nieżyjąca od siedmiu lat. W Drukarni zapamiętana przez trzy rzeczy: terminowość dostaw, wiedza o barwnikach ze szlamu jeziorka plennneńskiego i drobna korekta — odesłana Panu Tarczewskiemu pierwszemu, nie czekając na prośbę — kiedy barwnik był za jasny. Korekta była poprawna. Pan Tarczewski pierwszy dołączył ją bez słowa do kwartalngo raportu.
Wiera Marno-Klucz — córka, kontynuuje trasę barwierską pod kontraktem z Drukarnią. Lat czterdzieści jeden, chata służebna przy trzecim kamieniu milowym na wschód od Domku Mostkowego (kamień milowy mówi cztery — bo droga była prostsza przed Pomyłką). Taciturn i kompetentna w sposób, w jaki kompetentna jest podwykonawczyni, która od dwudziestu lat pracuje jedną trasę. Uważa, że cena komisji powinna wynosić dwadzieścia srebrnych, nie siedemnaście, bo zapas lnu skurczył się od roku sto sześćdziesiątego pierwszego. Ma rację.
Pani Rozalia Kucz-Szew — brygadzistka opraw, drugie piętro introligatorni, lat pięćdziesiąt trzy. W Drukarni od trzydziestu lat. Autorytet w kwestii płótna oprawnego i skóry bęberskiej pod rejestry. Bertranda raz podważyła jej wybór materiału. Raz.
Relacja do Cechu
Drukarnia i Pierwsze Biuro Cechu są jednym organizmem w dwóch pomieszczeniach. Połączenie jest architektoniczne — przejście D-1 — ale rytm integracji jest zegarowy: siedem wieczór jest granicą. Przed siódmą wieczorem koperty idą do Drukarni z Pierwszego Biura. Po siódmej Pan Tarczewski zamyka drzwi do przejścia D-1 od swojej strony, bo „dalej Drukarnia pracuje, a nie odbiera”.
Siedmiogodzinny rytm Drukarni i rytm Pierwszego Biura są zsynchronizowane z wyjątkową precyzją. Bertranda otwiera Pierwsze Biuro o siódmej rano — kiedy Drukarnia wysyła już ostatni wór kurierski. Pan Tarczewski przyjmuje koperty o dziesiątej wieczór — kiedy Bertranda kończy wieczorny odczyt kwitów i odkłada dzbanek herbaty. Między siódmą rano a siódmą wieczorem instytucje są obok siebie; między siódmą wieczorem a siódmą rano — zamiast siebie.
Kontrakt na oprawę cechowych rejestrów — brązowe płótno, siedemnaście srebrnych za komisję na sześć łokci, podpisywany kwartalnie w Pierwszym Biurze — jest najstarszym aktywnym kontraktem wewnętrznym Cechu w Plennym. Drukarnia dostarcza Rocznik Cechu w nakładzie czterystu czterdziestu egzemplarzy rocznie, oprawiony w skórę bęberską dla wydań reprezentacyjnych i w brązowe płótno dla pozostałych trzystu osiemdziesięciu. Trzystu osiemdziesiąt egzemplarzy trafia do biur Cechu w sześciu regionach, czterdzieści — do Akademii Praktycznej, cztery — do biblioteki Wolnokupiectwa, jeden — formalnie — do Pana Korytarza (pod kamień, jak zawsze), piętnaście zostaje w zapasie.
Drukarnia drukuje kieszonkowe mapy dla całego Strzępu. Wszystkie. Bez wyjątku. Cały atramentowy zapas cechowych map dla sześciu regionów produkowany jest w Plennym — co stanowi jedną siódmą rocznych przychodów regionu i co Plenny nosi z cichą dumą, bo to znaczy, że żaden Walker na kontynencie nie może pójść w teren z mapą, której brąz nie pochodzi stąd, z tego budynku, z tego pokoju inkaustu.
Relacja do Wolnokupiectwa
Drukarnia produkuje materiały brązowo-papierowe — brązowy papier, brązowe koperty, brązowe pokrowce — które są surowcem instytucjonalnym Cechu i Wolnokupiectwa równocześnie. Skórzany pokrowiec z napisem FREE MART — TARGOSIE KWARTALNIE, którego Bertranda używa do kwartalnej rekoncyliacji Wolnokupiectwa, jest wyrobem Drukarni — tłoczony i szytą w introligatorni Pani Kucz-Szew na zamówienie Cechu, z brązowej skóry bęberskiej, z literami wytłoczonymi mosiężnym szablonem. Bertranda zamawia ich rocznie trzydzieści dwa — bo trzydzieści dwa to liczba kwartalnych rotacji między Plennym a Targosiami, a każda rotacja zamknięta to jeden pokrowiec mniej na stanie introligatorni.
Wolnokupiectwo wpisuje Drukarnię w rejestr kontrahentów klasy B — co Pani Kucz-Szew uważa za zaniżenie, ale co Bertranda powtarza jest „właściwą klasą dla dostawcy, który nie podpisuje umów z mocą”. Drukarnia rzeczywiście nie podpisuje umów z mocą. Drukarnia produkuje materiały, na których umowy z mocą są podpisywane. Różnica jest subtelna i Pan Tarczewski nigdy jej nie kwestionował.
Materiały i rzemiosło
Brązowe płótno — do opraw codziennych rejestrów cechowych. Dostarczane przez dyeing-trasę barwierską (Idzina, teraz Wiera Marno-Klucz) z barwnikiem ze szlamu jeziorka plennneńskiego i kory dębowej bęberskiej. Komisja: sześć łokci, siedemnaście srebrnych (konieczna weryfikacja — Wiera twierdzi, że dwadzieścia, i cena lnu potwierdza jej rację).
Brązowy atrament Drukarni — brąz Drukarni, signature shade, ciepły, delikatny połysk. Wyrabiany na miejscu z sadzy i śladowego wycieku. Nieoficjalnie najczęściej rozpoznawalny brąz w Plennym — na mapach cechowych, na kwitach, na korespondencji Bertrandy. Akademia Praktyczna nie klasyfikuje wyrobu jako wyciekowego; Cech nie kwestionuje klasyfikacji Akademii; Walkerzy wiedzą, że mapa, której brąz nie dryfuje razem z terenem, jest mapą z innego budynku.
Skóra bęberska — do opraw reprezentacyjnych Rocznika i pokrowców instytucjonalnych. Dostarczana z Garbników przez karawanę Wolnokupiectwa raz na kwartał (kwiecień, lipiec, październik). Kontrakt z drugą garbarnią Garbników — podpisany dwadzieścia dwa lata temu, odnawiany co siedem lat (Bęber — pełny obraz §Rzemiosło).
Czcionki starodzienne — odlane w wykuwisku krasnoludzkimnim czwartym, starsze od całego obecnego personelu Drukarni. Sortowane w piwnicowym składzie przez Pana Tarczewskiego każdej wiosny przed sezonem Rocznikowym. Jedna czcionka litery W ma drobne wgniecenie w oku po lewej stronie — każde W w Roczniku Cechu od dekady ma ten sam mikroślad, rozpoznawalny pod lupą. Akademia to odnotowała. Drukarnia nie wymienia czcionki.
Wydarzenia
Sezon Rocznikowy, sierpień–wrzesień. Trzy tygodnie pracy. Prasa Rocznikowa wychodzi spod ceraty i staje się centrum budynku. Personel pracuje na dwie zmiany. Pan Tarczewski nie śpi między ósmą wieczorem a szóstą rano, bo nocna dostawa i skład nie śpią razem. Gotowy nakład wychodzi z Drukarni w ostatni piątek września, w czterdziestu czterech workach, każdy opisany regionem i instytucją.
Nocna dostawa, codziennie. Koperty odbierane od Bertrandy o dziesiątej wieczór, sortowane do worków regionalnych, worki wychodzą o szóstej rano. Koperty nieaktualne wracają na próg Pierwszego Biura o pierwszym świetle. Rytm ten nie miał wyjątku od osiemdziesięciu trzech lat — z wyjątkiem jednej nocy w roku sto pięćdziesiątym siódmym, kiedy prasa pierwsza się złamała i całą korespondencję musiano pisać ręcznie do świtu, co Bertranda-poprzednik odnotował jako „noc bez brązu”. Bertranda Kropka-Wieliska znalazła tę adnotację w archiwum i ją skreśliła — nie ze złośliwości, ale dlatego, że „noc bez brązu jest zdarzeniem technicznym, nie zdarzeniem narracyjnym, i do drugiej szuflady nie należy”.
Kwartalny audyt Cechu. Raz na kwartał Komora Cechowa weryfikuje rachunki Drukarni — brąz zużyty, płótno pobrane, papier wydrukowany. Audyt jest dwugodzinnym spotkaniem pomiędzy Pani Słomką (Pierwsza Pomocnica Pisarska, działająca tu w imieniu Bertrandy) a Panem Tarczewskim przy biurku brygadzisty na pierwszym piętrze. Nie ma herbaty — Pani Słomka nie pije herbaty podczas audytów zasadniczo, bo „herbata to rozmowa, audyt to liczby”. Pan Tarczewski zgadza się z tą zasadą i podaje wodę w żelaznym kubku z odpryskiem.
Roczna wizyta Bertrandy w pokoju inkaustu. Raz w roku, zwykle w czwartek pierwszego tygodnia maja, Bertranda wchodzi przejściem D-1 do Drukarni i idzie prosto na pierwsze piętro do pokoju inkaustu. Sprawdza konsystencję brązowego atramentu palcem. Nie mówi wyniku — wychodzi przejściem D-1 z powrotem. Pan Tarczewski czeka na korytarzu na wypadek pytań. Pytania padają raz na kilka lat.
Otwarte pytania
1. Pieczęć-znak Drukarni. Każda kieszonkowa mapa wydana Walkerowi nosi na odwrocie mały trójkąt wytłoczony brązowym lakiem — znak Drukarni, nie sygnatura Cechu. Kto zdecydował, że znakiem Drukarni będzie trójkąt (nie kwadrat, nie koło, nie pięciobok), i w którym roku tej decyzji dokonano — nie jest zapisane nigdzie w archiwum Drukarni ani Cechu, które Walker mógłby przejrzeć. Pan Tarczewski mówi, że trójkąt był tu „zawsze”. Bertranda w nocie kwartalnej z roku dwudziestego drugiego kadencji napisała: „Trójkąt — sprawdzić, czy Tarczewski starszy wiedział.” Nota nie ma odpowiedzi. Odpowiedź być może jest w papierach Wincenta, w skrzynce Bronisława przy ulicy Małych Pieczątek.
2. Trzecia rejestrowa puszka z Questu 007. Koperta z dna puszki po Pani Sczepiel — jedna, brązowy lak, bez flagi, ze znakiem Domu Pod Wczesną Pieczęcią — leży zamknięta w drugiej szufladzie Bertrandy. Czy adresat tej koperty miał kiedykolwiek związek z Drukarnią jako dostawcą, odbiorcą albo kontrahentrem podwykonawczym — jest pytaniem, którego Walker nie ma jeszcze narzędzi, by zadać.
3. Spór o drewno na oprawy. Wykuwisko krasnoludzkimnie numer cztery (kontrahent Bractwa na olej, ten sam, który odlał czcionki składu piwnicowego) i wykuwisko krasnoludzkimnie numer siedem złożyły konkurencyjne oferty na kontrakt Drukarni na drewno do oprawiania map. Numer cztery oferuje sosnę lokalną; numer siedem — dąb mrozłowski w cenie sosny, ale z trzymiesięcznym poślizgiem dostawy. Bertranda wolałaby, żeby wybór dokonał się nie w jej biurze. Wynik jest otwarty i będzie polityczny.
Status
Pierwsza pełna karta instytucji Drukarnia (2026-05-22, sesja loru B-równoległa). Ratyfikowana W-level. Nowa kanoniczna treść B-level wprowadzona na tej stronie, addytywna wobec kanonu Q007–Q009 i plenny.md:
- Imiona dwóch poprzednich pokoleń Tarczewskich: Wincenty Tarczewski (dziadek, pierwsze pokolenie, brygadzista-założyciel, rzemieślnik z Targosi) i Bronisław Tarczewski (ojciec, drugie pokolenie, trzydzieści dwa lata służby, na emeryturze przy ulicy Małych Pieczątek).
- Pani Rozalia Kucz-Szew (brygadzistka opraw introligatorni, lat pięćdziesiąt trzy, jedenaście lat na stanowisku) — nowa postać instytucjonalna, nie koliduje z żadnym istniejącym NPC.
- Brąz Drukarni jako nieoficjalna nazwa signature shade atramentu — addytywne do
plenny.md§Cech (wzmianka o atramencie z wycieku) iunfinished-guild.md§Krajobraz (brązowy atrament). - Pokrowce
FREE MART — TARGOSIE KWARTALNIEjako wyrób Drukarni/introligatorni — ruling instytucjonalny uzupełniający Q007 beat 6. - Adnotacja „noc bez brązu” z roku sto pięćdziesiątego siódmego — B-level event historyczny, nie koliduje z żadnym questem.
- Trójkąt jako znak Drukarni i otwarte pytanie o jego pochodzenie — przyszły hook questowy.
Treść nie koliduje z istniejącymi decyzjami D-, z istniejącymi NPC (npc.three-dots-clerk, npc.envelope-tin-niece) ani z questami Q007–Q009. Wiera Marno-Klucz cytowana za kanonem Q008 bez rozszerzenia. Pan Tarczewski cytowany za kanonem Q008 bez zmian. Liczba dwadzieścia srebrnych (cena Wiery) jest tu odnotowana jako pytanie otwarte, zgodnie z Q008 beat 5.