Pięć frakcji i ich ikony
Strona uzupełnia Fundament świata i Sześć krain Strzępu. Każda frakcja ma dokładnie jedną ikonę w rundzie 2 — postać, której imię gracz usłyszy w pierwszej godzinie rozgrywki. Reszta hierarchii — następne rundy.
Stanowiska frakcji wobec wycieku są kanoniczne od D-006: zapieczętować (Akademia), pokuta (Bractwo), handel (Wolnokupiectwo), przyjąć ciałem (Dziki Trakt), zmierzyć i nie oceniać (Cech — w rejestrze operacyjnym; w rejestrze teoretycznym, ratyfikowanym przez D-013: pisać linijkę po linijce, patrz Krok przepisujący).
Cech Niedokończonych Wypraw
Ikona: Bertranda Kropka-Wieliska, Naczelna Pisarka Cechu.
Bertranda jest kobietą sześćdziesięciopięcioletnią, która piastuje urząd Naczelnej Pisarki od czterdziestu dwóch lat — co znaczy, że dosłownie nikt żyjący w Plennym nie pamięta Cechu bez niej. Wygląda na osobę, która została wytrenowana, by stać przy biurku tak długo, jak będzie trzeba; nogi ma równo silniejsze od grzbietu. Włosy splata w dwa warkocze, jeden czarny od atramentu, drugi siwy od reszty życia. Zna nazwiska wszystkich dwustu trzydziestu siedmiu Walkerów aktualnie w terenie, w tym tych, którzy nie wrócili w terminie i są oficjalnie „w trakcie pisania”. Mówi cicho, ale jej cisza ma w Plennym wagę dekretów.
Manieryzm definiujący: Bertranda pisze każdą dyspozycję dwoma kolorami atramentu — czarnym dla rozkazów, brązowym dla sugestii. W korespondencji prywatnej nigdy nie kończy zdania. Zawsze trzy kropki. „…rozumiesz, oczywiście…”. Sześć pokoleń Walkerów próbowało odpowiedzieć jej w tym samym stylu i sześć pokoleń odkryło, że stylu nie da się podrobić.
Stanowisko wobec wycieku: „Mierzymy, nie oceniamy. Jeśli coś wycieka — zapisujemy, ile, gdzie, w jakim odcieniu. Co ktoś z tym potem zrobi, należy już do niego.” Cech jako jedyna frakcja jest płacony przez wszystkich pozostałych — i nieprzypadkiem. W rejestrze teoretycznym Bertranda jest redaktorem — czasownikiem, nie tytułem; Pisarka jest na drzwiach, redaktor w prozie, a trzy kropki bez końca zdania są mikroprobą tego samego gestu, którym Cech składa cały Spis. Pełen rozkład rejestru — Krok przepisujący.
Akademia Praktyczna w Plenny
Ikona: Profesor Włodyk Czelnik-Skała, Pierwszy Pieczętarz.
Włodyk ma czterdzieści dziewięć lat i nigdy w życiu nie spał dłużej niż pięć godzin pod rząd. Mag pierwszej kategorii, oficjalnie najwyższy autorytet w dziedzinie pieczęci magicznych na Strzępie — co znaczy, że do niego dzwoni się o trzeciej w nocy, kiedy w piwnicy karczmy „Pod Trzema Stemplami” zaczyna lśnić podłoga. Wysoki, koścista, z bladą cerą człowieka, który spędził za dużo godzin w pracowniach o słabej wentylacji. Ubiera się w te same dwie szaty na zmianę, bo Akademia płaci mu w tytułach, nie w pensji.
Włodyk wierzy, że wyciek da się zapieczętować — wszystek, każdy do ostatniej kropli — jeśli tylko zostanie wymyślona właściwa formuła. Pisze ją czterdziesty rok. Ma dziewiętnaście tomów notatek i ani jednej formuły, która działa dłużej niż dwa tygodnie. Nikt mu nie mówi, że formuły nie znajdzie. Sam już dawno przestał pytać.
Manieryzm definiujący: Włodyk rozpoznaje wyciek po smaku. Pociera palcem o powietrze w wyciekowej strefie, oblizuje opuszek i ogłasza: „Mglicki, drugi tydzień fermentacji, lekko zapleśniały”. Z tego powodu zawsze nosi w kieszeni puszkę gorzkich mięt — „neutralizuję podniebienie diagnostyczne” — i częstuje nimi każdego napotkanego Walkera. Smak miętówek Czelnika-Skały jest jednym z trzech rzeczy, po których Walkerzy poznają się nawzajem.
Stanowisko wobec wycieku: Zapieczętować. Wszystek. Najszybciej, jak się da. Chodzenie Walkerów Włodyk toleruje jako przedwczesną publikację — każdy zaświadczony dzień to kolejny rozdział, którego już nie da się odpieczętować, ale Cech płaci Akademii czynsz, więc rozdziały trwają. Patrz Krok przepisujący.
Bractwo Cichych Świateł
Ikona: Matka Słońca Hełna z Drobnogórza.
Hełna ma pięćdziesiąt trzy lata, jest paladynką pierwszego stopnia i od osiemnastego roku życia jest niewidoma. Wyciek odebrał jej oczy podczas pierwszej misji pielgrzymiej w Mglicy — w wieku piętnastu lat — i w zamian zostawił coś, czego nikt w Bractwie wcześniej nie miał: widzi ciepło magii. Smugi wycieku układają się dla niej w kontury, kapliczki świecą jak ogniska, a żywi ludzie wyglądają jak miękkie, pulsujące latarnie. Tak prowadzi pielgrzymki przez najgęstszą mgłę, że pielgrzymi przez pierwsze trzy dni mają wrażenie, że ona widzi ich, nie odwrotnie.
Nosi prostą szatę paladyńską — beż, brąz, biel — i hełm z otwartym wizjerem, choć go nie potrzebuje; mówi, że hełm „pomaga jej zachowywać kierunek twarzy”. Włosów nie pokazuje, ucięła je w siedemnastym roku życia po przyjęciu ślubów. Mówi powoli, jakby każde zdanie najpierw zważyła w dłoni.
Manieryzm definiujący: Hełna dotyka twarzy każdej osoby, którą spotyka po raz pierwszy — opuszkami palców, lekko, jak ktoś, kto sprawdza, czy chleb się dopiekł. „Żeby pamiętać kontur”, mówi. Walkerzy, którzy poznali ją na początku kariery, opisują tamtą chwilę jako moment, w którym po raz pierwszy w życiu poczuli, że ktoś naprawdę ich zarejestrował. Niektórzy z nich potem dzwonią do niej, jeśli mają kryzys; Hełna odbiera.
Stanowisko wobec wycieku: Pokuta. Wyciek jest skutkiem ludzkiej arogancji (porzucony Spis Wszechrzeczy) i należy się modlić o powrót stabilności — równolegle utrzymując sieć kapliczek-latarni, które są nieczynne w skutku, ale czynne w intencji. Chodzenie pielgrzyma Hełna rozumie jako modlitwę-jako-typografię: pielgrzym kładzie atrament bez arogancji, pisze, nie wiedząc, że pisze, i właśnie dlatego pisze poprawnie. „Trzymam kontur” znaczy w jej ustach to samo, co w prozie Cechu: linię, której Spis już nie zgubi. Patrz Krok przepisujący.
Wolnokupiectwo Targosie
Ikona: Janisław „Trzy-Paragony” Mrzec.
Janisław ma trzydzieści osiem lat, wzrost średni, urok niesprawiedliwy, garderobę droższą niż roczna pensja całego pierwszego piętra Akademii. Jest najmłodszym członkiem Rady Trzynastu Rodzin Targosi i — według nieoficjalnych ankiet — najprawdopodobniejszym kandydatem na nieoficjalnego, ale faktycznego przywódcę Wolnokupiectwa w najbliższej dekadzie. Mówi pięcioma językami, śmieje się głośno, dotrzymuje słowa do litery i nigdy do ducha.
Sprzedaje wszystko, co da się zapakować, w tym wyciek (oficjalnie: „naturalne atramenty kolekcjonerskie”). Jego dom w Targosiach ma siedem pokojów księgowych i jeden pokój gościnny, a w pokoju gościnnym wisi obraz przedstawiający Janisława podpisującego umowę z samym sobą.
Manieryzm definiujący: Każdą umowę Janisław podpisuje trzy razy — na trzech egzemplarzach, jeden dla siebie, jeden dla drugiej strony, jeden dla świadka-księgarza. Świadek musi być fizycznie obecny. Ponieważ świadek-księgarz to nieobsadzona zazwyczaj rola, Janisław zatrudnia jednego na etacie — niejakiego Pana Kępkę — który chodzi za nim po całych Targosiach, w każdej chwili gotowy zaświadczyć. Pan Kępka dostaje miesięcznie więcej, niż większość mistrzów Cechu zarabia w pół roku.
Stanowisko wobec wycieku: Handel. „Jeśli coś wycieka, znajdzie się kupiec. Jeśli znajdzie się kupiec, znajdzie się sprzedawca. Jeśli znajdzie się sprzedawca, niech będzie kimś, kto wystawia paragon.” Wolnokupiectwo prowadzi największy nieoficjalny rynek wyciekowy na Strzępie i drugi co do wielkości rynek umów-z-mocą. Po D-013 Janisław doprowadził do końca swój własny wariant: umowy chodzone — kontrakty ważne wyłącznie wzdłuż zaświadczonej trasy, podpisywane trzykrotnie (kupiec, kontrahent, świadek-księgarz Pan Kępka). Umowa chodzona, której się nie przeszło do końca, jest umową niepodpisaną; z tego powodu Janisław trzyma w garderobie cztery pary butów wyłącznie do podpisywania. Patrz Krok przepisujący.
Dziki Trakt
Ikona: Orin Czteroręka.
Orin ma trzydzieści dwa lata, jest orczynią i — co ważne — była przez sześć lat księgową w plenneńskim oddziale Akademii Praktycznej. Odeszła w wieku dwudziestu czterech lat, weszła w Bęber, przyjęła wyciek ciałem i wróciła z dwiema dodatkowymi rękami wyrastającymi z żeber. Twierdzi, że nie chodziło o wybór, tylko o negocjację: „zaproponowali ramiona, ja zaproponowałam księgowość”. Obecnie prowadzi pięcioklanową gildię w południowej części Bębra, której funkcje obejmują rabunek, mapowanie, eskortę i — niespodziewanie dla Akademii — najbardziej rzetelne księgi rachunkowe na całym Strzępie poza samym Cechem.
Wzrost ma niski jak na orczynię, barki masywne, dolne dwie ręce drobniejsze (do księgowości), górne dwie szerokie (do walki). Nosi cztery rękawice — wszystkie różne, z różnych kompletów — i krótkie szare warkocze upięte rzemieniem. Mówi półzdaniem, kończy odwarczeniem, ale jeśli zauważy w sprawozdaniu błąd arytmetyczny, ucichnie i czeka, aż się go poprawi.
Manieryzm definiujący: Orin podpisuje dokumenty dwiema dłońmi naraz — lewa pisze imię, prawa nazwisko, niemal symultanicznie. Nauczyła się tego jeszcze w Akademii dla rozrywki, a teraz wykorzystuje jako test wiarygodności: pyta nowych kontrahentów, czy umieją powtórzyć ten gest, i obserwuje, jak długo im zajmuje, zanim się poddają.
Stanowisko wobec wycieku: Przyjąć ciałem. Mutacja nie jest karą, jest rozszerzeniem. Bractwo nazywa ją herezją, Akademia nazywa ją nieodwracalnym uszkodzeniem, Dziki Trakt nazywa ją wtorkiem. Dla Dzikiego Traktu samo chodzenie jest podpisem ciałem — Orin podpisuje dwiema dłońmi z tej samej zasady, z której jej ludzie chodzą dwiema nogami; lewa-prawa, lewa-prawa, dwie linijki naraz, obie ważne. Patrz Krok przepisujący.
Status
Runda 2 robocza. Imiona ratyfikowane W-level — log decyzji w ops/decisions/2026-05-18-region-names-and-icons.md. Pełne drzewa dialogowe, drugorzędni rangą oficerowie, frakcyjne questy — runda 3 oraz data/src/content/factions/ (do napisania, gdy tech-architect potwierdzi schemę faction).